idzie wiosna 

w przededniu wojny
nie spadały bomby

był mróz
źle ze sobą poukładanych
serc

za chwile
wylały się
za długo na łańcuchu trzymane
mrok i zło

tak jak kiedyś 
ktoś już wie że to koniec
tak jak kiedyś
ktoś inny czuję lęk i strach
tak jak kiedyś
ktoś kupuje szampana
tak jak kiedyś
ktoś przebrany za cesarza
upaja się karnawałem przez 4 dni

po raz kolejny sprzątam
rozsypane po podłodze
stany lękowe
i przestaje czuć
to co dzieje się gdzieś tam
tuż za drzwiami

przy schodach
na górę
do wyjścia

i ta nie prawdziwa już wiosna
zwiastująca oszukańcze że będzie dobrze nadzieję

za chwilę obudzą się ponownie
seksualne od słońca soki
i zajmiemy się swoimi oby nie po raz ostatni pragnieniami
na zgliszczach przez ekrany oglądanych
Ameryki
Europy Ukrainy
albo całego dokąd to zmierza
świata 

pszczoły nie wiedzą
o co znowu zabijają się
ludzie
im ktoś popsuł jak sobie
świat do życia 

jak smakuje twoja bez cukru latte